„Bezwarunkową akceptację najtrudniej okazać dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna: bo dzieci nas zawiodły, nie przestrzegały naszych wartości albo były uciążliwe. Właśnie wtedy słowem lub gestem musimy okazać, że dziecko jest ważniejsze niż to, co się stało, a relacja liczy się bardziej niż zachowanie czy osiągnięcia. Zanim zajmiemy się zachowaniem, musimy ochronić więzi. Kiedy wszystko idzie jak po grudzie, na pierwszym miejscu powinniśmy postawić bliskość z naszym dzieckiem.” – dr Gordon Neufeld, dr Gabor Mate „Więź”
Wyzwaniem jest, żeby w biegu dnia codziennego, nie zapomnieć o tym, co jest dla nas ważne.
Czy ważniejsza jest dla nas relacja z naszym dzieckiem, czy fakt, że 10 min przed wyjściem, kiedy akurat się śpieszymy, nieszczęśliwie zupa wylądowała na czystym ubraniu naszego dziecka?
Ciężko w takich chwilach złapać do tego dystans i myśleć o dalszej perspektywie, bo wszyscy mamy swoje plany, zobowiązania, a dzieci w takich chwilach możemy postrzegać jako przeszkodę, która nie chce z nami współpracować i nas nie rozumie.
I tu się rodzi pytanie, kto w tej relacji jest dorosły i odpowiedzialny za kontakt? Czy naprawdę możemy liczyć na to, że to nasze dzieci będą pielęgnować i dbać o naszą relację? Sami sobie odpowiedzcie na te pytania.
Dlatego w takich chwilach ważne jest, żeby się zatrzymać i zastanowić na czym mi tak najbardziej zależy, wziąć kilka głębokich oddechów, nawet wyjść do drugiego pokoju by buzujące w nas emocje opadły i odpuścić wszelkie konsekwencje i krytykę. Bo możecie wierzyć, albo i nie, ale nasze dzieci są bardzo mądre i zwykle dobrze wiedzą, czy coś zrobiły złego czy nie, wiedzą jak należy postępować, bo dzieci z reguły chcą być dobre.
Wiem, że może to rodzić pewne obawy. Zastanówcie się, co w Wasze życie wniosły bezrefleksyjnie powtarzane z pokolenia na pokolenie, automatyczne reakcje na „niegrzeczność” naszych dzieci poprzez kary i konsekwencje (które nic nie mają wspólnego z naturalnymi konsekwencjami)? Przyjrzyjcie się sobie i waszym dzieciom, czy macie poczucie, że to was buduje, zacieśnia Wasze więzi? Czy ta relacja oparta jest na szacunku, akceptacji, ciekawości, otwartości? Czy naprawdę słuchacie i słyszycie? Czy chcecie usłyszeć Wasze dziecko, co kryje się pod jego zachowaniem? Czy raczej macie poczucie, że w takich chwilach ta relacja się oddala, wieź się urywa, a zaufanie staje się nieosiągalne?
A gdyby tym razem zrobić inaczej? Gdyby dać sobie możliwość obserwacji, otworzyć się na nowe? Gdyby tak puścić kontrolę i tak naprawdę nasze lęki o to, że w ten sposób ryzykujemy, że nasze dzieci się pogubią i nie będą brały na przykład w swoim życiu przez nas wyznawanych wartości?
Przecież tak bardzo chcemy, żeby nasze dzieci były pewne siebie, znały swoje poczucie własnej wartości i czuły się przez nas akceptowane i kochane takimi jakimi są.
Klucz jest w mikro chwilach dnia codziennego. Nie, nie w tych momentach, kiedy dzieci się uśmiechają, są „grzeczne”, „miłe”, współpracują i jest wszystko cacy, a właśnie szkopuł tkwi w tych momentach, kiedy dzieci nie spełniają naszych oczekiwań, które im stawiamy.
To właśnie wtedy nasze dzieci potrzebują najbardziej na świecie potwierdzenia naszej miłości i akceptacji. Bo kiedy powiemy naszym dzieciom, że jakieś jego zachowanie jest dla nas nie do przyjęcia i naganne, to do dziecka dotrze komunikat „On/a mnie nie lubi… Jestem beznadziejny/a… Kochają mnie tylko wtedy, gdy… Wszystko jest dobrze, kiedy robię to co oni chcą… Nie mogę być sobą… Coś jest ze mną nie tak…”.
Rezygnując z krytyki, oceniania i wyciągania konsekwencji, stawiamy na nasze dzieci, na naszą wieź, kontakt, relację z nimi, a nie na ich zachowanie. W ten sposób dajemy naszym dzieciom poczucie bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości i akceptacji. Stajemy się dla nich bezpieczną bazą, gdzie mogą się schronić i być sobą.
Zatrzymujmy naszą automatyczną reakcję i ćwiczmy się w otwartości, w ciekawości na drugiego człowieka, w słuchaniu i prawdziwym usłyszeniu, bo w tym jest moc. To jest moc empatii, bo empatia to jest paliwo dla bliskości, która jest mostem do budowania głębokiej więzi między rodzicem i dzieckiem. Bo rodzinne więzi nie są rzeczą oczywistą. Dopiero jak sobie to uświadomimy, dochodzi do nas, że o te więzi trzeba każdego dnia dbać i je pielęgnować.
Bądźmy uważni na siebie i nasze dzieci. Zadawajmy sobie pytania i dajmy sobie czas na przyjście odpowiedzi. Poszerzajmy naszą perspektywę i naszą świadomość. Pomocne w tym mogą być pytania:
Do czego chcę powracać?
Co jest dla mnie ważne?
Co jest dla mnie ważne w relacji z moimi dziećmi?
Czego chcę więcej, a czego chcę mniej?
Jakich wartości chcę więcej w moim życiu?
Co w związku z tym mogę zrobić?
Ciepło Cię przytulam!
Ewa 😊
Amelia
Proszę pisać częściej Pani Ewo! Bardzo fajnie czyta się Pani artykuły. Pozdrawiam, Amelia
Pani Empatia
Bardzo dziękuję Pani Amelio za ciepłe słowo! To mnie motywuje do działania i daje poczucie sensu.
Bardzo się cieszę, że Pani tutaj jest i proszę się rozgościć w przestrzeni, którą tworzę dla nas 🙂
Pozdrawiam ciepło,
Ewa – Pani Empatia 🙂